KOMENTATOR EUROPA NIEMCY POLSKA DOLNY ŚLĄSK


Idź do treści

legutko

Europa/Niemcy/Polska

Unia Schultza potępi Węgry Orbana


/26.01.2012/ rozmowa z europosłem PiS prof. Ryszardem Legutko



Panie Pośle, broni Pan Węgry przed UE? Czy rzeczywiście jest taka konieczność?

Uważam za konieczne bronić tych, którzy są atakowani przez silniejszego, a dodatkowo brutalny atak nie jest poparty jakimkolwiek skonkretyzowanym uzasadnieniem. Taka przemoc musi zawsze spotykać się z reakcją, nawet gdy szanse na zaprzestanie takiej agresji są niewielkie. Po prostu dlatego, że sami już kiedyś znaleźliśmy się w takiej sytuacji i może się to powtórzyć. Sojusz europejskich sił zdroworozsądkowych w sytuacji praktycznego skasowania naczelnej zasady solidarności w UE jest jedyną szansą Polski pod rządami innej formacji, których jej życzę.

Dlaczego Węgry są dziś tak mocno krytykowane przez władze Unii Europejskiej?

Unia Europejska ma profil ideologiczny tożsamy z pokoleniem roku 1968. Pokolenie ówczesnych trockistów, maoistów i innych sympatyków stalinowskiego ZSRR ma podobne podejście do demokracji jak Trocki, Mao i Stalin, czyli dużo o niej mówi, czuje się w obowiązku dostrzegać jej braki wszędzie poza swoim podwórkiem i właściwe to wszystko. Dawni patroni zostali obecnie ukryci ale schematy myślenia pozostały. Takie pojęcia jak wolność, demokracja czy tolerancja są przyznawane pod warunkiem pełnej zgodności ideologicznej z europejskim centrum. Węgry Orbana, tak jak wcześniej Polska Kaczyńskich, znajdują się poza kluczem ideologicznym i są za to zwalczane właśnie pod hasłami tolerancji, powszechnej swobody i szacunku dla innych wspólnych zasad Europy, dobrych do wykrzykiwania, a mizernych w praktyce. Im zresztą więcej krzyku w obronie demokracji na Węgrzech, tym mniej konkretnych wskazań, co tam takiego rzekomo złego się dzieje. Dodatkowo ta antywęgierska furia ma związek z kryzysem, nie tylko ekonomicznym ale i ideologicznym Unii. Mania nadregulacji w UE, tak bliska pokoleniu 68`, coraz powszechniej wskazywana jest jako jeden powodów niemożności wyjścia z impasu. Kryzys euro ma związek z przewagą tak pojętej unijności nad ekonomicznością przy wprowadzaniu tego rozwiązania. Problemy te są coraz bardziej widoczne i tym samym stanowią realne zagrożenie dla obecnej światopoglądowo jednorodnej władzy UE. W takich momentach wzrasta potrzeba wskazania wroga, kozła ofiarnego, kogoś, komu można wykrzyknąć „to przez nich!”. I Węgry na takiego wroga idealnie się nadają, bo są w tej chwili na zewnątrz. Nie na zewnątrz Unii ale na zewnątrz unijnej ideologii, która na naszych oczach chwieje się, jak nigdy dotąd. Świadczy o tym choćby fakt, że właściwie wszystkie skąpo wymieniane zarzuty pod adresem premiera Orbana mogłyby być równie dobrze adresowane do wielu innych krajów, z Polską na czele. Ale polski rząd za wroga nie może być uznany. On tej ideologii nie zagraża, on ją imituje i podlizuje się jej głosicielom ze wszystkich sił. Takich się publicznie nie upokarza.

Spora część polskiej klasy politycznej deklaruje poparcie dla premiera Orbana. Czy to nie zaszkodzi Polsce i jej własnym interesom w UE?

Polsce zdecydowanie najbardziej szkodzi płynięcie z głównym europejskim nurtem. Powiedzmy wprost – polskie interesy nic na tym nie korzystają. Budowanie miłej atmosfery, wkupywanie się za nią może być wyłącznie, do tego prawdopodobnie tylko, iluzorycznym zyskiem dla poszczególnych polityków. Orban o tym wie i świadomie z tego rezygnuje, za co Węgrzy powinni go szanować, bo rezygnuje z własnych korzyści dla wspólnego dobra. Dlatego nie dziwi mnie poparcie dla Orbana ze strony PIS. Zaskakuje raczej chwilowe neutralne stanowisko Tuska, polityka – oględnie rzecz ujmując – o innych priorytetach. Złośliwi już komentują, że ma to związek z pogorszeniem się szans na jego europejską karierę. Jeśli premier wkrótce zmieni zdanie w sprawie polityki Węgier i dołączy do chóru samozwańczych obrońców swoiście pojętej demokracji skupionych obecnie wokół redakcji Gazety Wyborczej, będzie to sygnał, że coś się na jego prywatnym froncie poprawiło. Patrząc natomiast na sprawę z perspektywy dobra Polski można powiedzieć, że jest ona bez znaczenia. Rząd nie zabiega w ogóle o polskie interesy, dlatego z popierania Orbana stratni na pewno nie wyjdziemy, bo już gorzej być nie może.

Czy wybór niemieckiego socjalisty Martina Schulza na szefa Parlamentu Europejskiego będzie miał wpływ na sytuację Polski ale i rozwiązanie kryzysu w relacjach UE z Węgrami?

Nowy Przewodniczący Parlamentu Europejskiego już w pierwszych wypowiedziach po wyborze stwierdził, że pora już skończyć z tą całą koncyliacyjnością. Będąc posłem do PE od czerwca 2009 roku nie zauważyłem, żeby do tej pory koncyliacyjność jakoś się spektakularnie rozpychała na brukselskich salonach, żeby utyskiwano na nadmiar negocjacji na równych zasadach z pełnym poszanowaniem wszystkich stron. Dlatego realnie nic się nie zmieni – Węgry będą czarną owcą Europy, a polski rząd będzie głaskany po plecach za swoje prymusostwo w dziedzinie bliżej niesprecyzowanych wspólnych wartości europejskich. Tyle że nic nam z tego nie przyjdzie. Znacznie większe szanse w zakresie dbałości o narodowe dobro daję Orbanowi, bo jego choć minimalne, częściowe zwycięstwo to dla Węgier wyraźnie większy pożytek niż dla Polski pełny sukces polskiego rządu w grze o słowa uznania i puste pochwały.

Zachęcamy do dzielenia się Państwa opiniami na ten temat. Prosimy kierować listy pod adres komentuje@interia.eu z dopiskiem "Unia Schultza potępi Węgry Orbana". Najciekawsze opnie opublikujemy.

Strona główna | Europa/Niemcy/Polska | Dolny Slask/Saksonia | KomentatorTV | Rubryki | reklama i ogłoszenia | listy / kontakt | Archiwum | Mapa witryny


Podmenu:


Powrót do treści | Wróć do menu głównego