KOMENTATOR EUROPA NIEMCY POLSKA DOLNY ŚLĄSK


Idź do treści

nowa generacja

Europa/Niemcy/Polska

Nowe pokolenie Włochów - Rewolucja Październikowa

JACEK TACIK dziennikarz http://italianonfiction.pl



Niszczyli wszystko, co stanęło na ich drodze. Witryny sklepów, samochody, a nawet prywatne domy. Zbezcześcili kościół. Gipsową statuetkę Matki Bożej z Lourdes cisnęli o podłogę. Rozleciała się na setki kawałków. Zaatakowali policję. – Jesteśmy na wojnie. A to dopiero jej początek – ostrzegają. Kim są? Pokoleniem dwudziesto i trzydziestolatków, którzy – tak jak ich koledzy z Wielkiej Brytanii – swoje działania opierają na kontestacji światowego ładu. Mówią „nie” politykom, finansistom i Kościołowi. Ale w przeciwieństwie do ich rówieśników z Anglii działają perfekcyjnie – tak jak profesjonalne oddziały bojowe.
Sobotni marsz „oburzonych” – w założeniu pokojowy – który przeszedł ulicami Rzymu, szybko wymknął się spod kontroli. Włoscy anarchiści starli się z policją i karabinierami. Doszło do regularnej bitwy. Mieszkańcy Wiecznego Miasta przeżyli koszmar. Płonęły samochody i kamienice. – Wszędzie był ogień. Byłam odcięta od świata. Straż pożarna nie mogła przyjechać, bo była zajęta innymi pożarami – płakała do kamery agencji Reuters młoda kobieta.


C:\Users\gt\Pictures\2011-06-26\20110626_236.JPG
Error File Open Error


W starciach ucierpiało ponad 130 osób. Większość to policjanci i karabinierzy. Straty materialnie sięgają co najmniej 5 milionów euro. Roberto Maroni, minister spraw wewnętrznych, zapowiedział przyjęcie nowych rozwiązań legislacyjnych, które umożliwią skuteczniejszą walkę z chuliganami.
W całych Włoszech trwa obława na przestępców. Policja przeszukuje mieszkania i miejsca spotkań anarchistów, a także przedstawicieli innych radykalnych ruchów. W drodze do Florencji w poniedziałek aresztowano sześciu mężczyzn, którzy wracali z Rzymu. W aucie mieli metalowe pręty – przedmioty, których anarchiści używali do walki z policją. Grozi im od 3 do 15 lat więzieni.
Dziennik „La Repubblica” na swoich łamach cytuje 30-letniego mieszkańca Apulii, który zdradza, że on i setki innych anarchistów przygotowywało się do sobotniej burdy w Grecji. Szkolenie było kompleksowe, a trwało rok. Poza ćwiczeniami sprawnościowymi ważny był też plan taktyczny. – Przyjaciele z Aten uczyli nas, że walki uliczne to sztuka, w której wygrywa się dzięki strategii. W Rzymie wygraliśmy, bo mieliśmy plan i byliśmy zorganizowani – tłumaczy uczestnik. – Byliśmy podzieleni na dwa oddziały. Pierwszy, który liczył pięćset osób, szedł na początku manifestacji. Jego celem było zniszczenie via Cavour. Drugi, w skład którego wchodziło trzysta osób, zamykał pochód – wyjaśnia inny.
„La Repubblica” ujawnia również, że na placu przed bazyliką świętego Jana na Lateranie – w zaparkowanych samochodach – chuligani ukryli broń: kamienie, pręty, kije oraz ładunki wybuchowe domowej roboty.
Dlaczego młodzi Włosi zaatakowali? Bo są zmęczeni rządami Silvio Berlusconiego? Bo przerasta ich kilkunastoprocentowe bezrobocie? Bo przeraża ich brak perspektyw? Bo nienawidzą Kościoła? Bo tak jak inne pokolenia – też chcą mieć swoją rewolucję? Dużo znaków zapytań. Na razie brak jednoznacznej odpowiedzi. Ale z tych tumanów kurzu wyłania się obraz młodego, dobrze wykształconego i pewnie też zamożnego Europejczyka, dla którego nie ma już żadnej świętości. Nie są nią politycy, duchowni, żadne autorytety moralne, ani nawet rodzice. O tym mówili socjologowie w kontekście ulicznych starć w Londynie. Pewnie będą także mówić w kontekście rzymskich walk. Sobotnie burdy – tu nie ma żadnych wątpliwości – to nie problem Włochów, lecz całej Europy.

Strona główna | Europa/Niemcy/Polska | Dolny Slask/Saksonia | KomentatorTV | Rubryki | reklama i ogłoszenia | listy / kontakt | Archiwum | Mapa witryny


Podmenu:


Powrót do treści | Wróć do menu głównego